^Do góry
Get Adobe Flash player

praca - Mikołaj Dal

Rozdział I

Miejsce : Statek kosmiczny Alf 039 na orbicie planety Guer

Czas : Rok 250 349 czasu uniwersalnego.

Gerd przebudził się z krzykiem . Dopiero po chwili przypomniał sobie gdzie naprawdę jest. Statek Alf 039 ,,Skorpion’’, leciał na nim z powodu misji mającej na celu przechwycenie projektu broni ,,Śmierć’’. Koszmar, który go przebudził był już jego sposobem pobudki przez ponad 5 dni.  Znów miał koszmar o śmierci swojego ojca. Choć tak naprawdę umarł on już ponad 2 lata temu, to dopiero teraz nękały go koszmary. Niewiele myśląc ubrał się i poszedł na mostek statku.

Kraus, jego kolega z oddziału widząc ponurą minę przyjaciela spytał :

- I co znowu ten sen ?-

-Tak- przywykłem do tego.- Odpowiedział  Gerd.

- Nie wydaje mi się.- Powinieneś jeszcze się przespać. Jest dopiero 4.30- dodał zaniepokojony przyjaciel.  

- Nie trzeba.-  Powiedz Jackowi, że zastąpię go na godzinę, czy dwie.

- No to na razie.-  Mówiąc to pożegnali się i Gerd ruszył w stronę pokładu. Oświetlał sobie drogę prętem jarzeniowym, ponieważ światła na pokładzie ,,Skorpiona’’ są włączane dopiero o godzinie 5.00. Podczas spokojnego spacerku przez mostek nie mógł pojąć czemu śniła mu się ta sama katastrofa przez 5 dni. Jego ojciec był dobrym człowiekiem , który wiernie służył Imperium Międzyplanetarnemu . Jednak po wojnie na Carway wszystko się zmieniło. Ponieważ buntownicy z Carway mieli dostęp do  bardzo obfitych złóż gazów Karkama , których specyficzne działanie charakteryzowało się długą ale bezbolesną śmiercią. Niestety ten gaz został zastosowany w bitwie, w której uczestniczył ojciec Gerda. Z początku nie wiedziano co zaczynało się dziać z jego ojcem. Jednak dopiero dwa tygodnie przed jego śmiercią rozpoznano skażenie gazem Karkama. Niestety było już za późno. I chociaż wojna na Carwayrze okazała się wygraną to ciało ojca Gerda przegrało.  

Po dziesięciu minutach marszu Gerd dotarł do celu. Na ruchomym fotelu pilota siedział zaspany Jack.

-O fajnie, że wpadłeś. Pewnie na zastępstwo?- Rozpoczął rozmowę  Jack .

Jack to wysoki mężczyzna po trzydziestce. Starszy porucznik,  dowódca statku Alf 039, a także przyjaciel Gerda. Obaj bardzo muskularni . Zawdzięczają to pięciu latom ciężkich prac w kopalniach wydobywania cennego kruszcu ze względu na twardość . Byli tam w niewoli kiedy separatyści Markwancy opanowali ich rodzinne planety. W ten oto sposób zmarła matka Gerda. I chociaż pięć lat pracy w kopalni dało im w kość, to oddało pod postacią mięśni. To bardzo się przydało w zawodzie żołnierza. Gerda i Jacka można byłoby porównać do bliźniaków poza faktem, że Gerd ma zielone oczy i jest brunetem.

-Gerd, pytam się czy jesteś na zastępstwo ?- Zapytał po raz drugi Jack.

-Co? A tak, właśnie.- odparł Gerd –Jestem na zastępstwo. Możesz iść spać. - powiedział Gerd dopiero ocknąwszy się.

-Niech zgadnę.  Znów nie możesz zasnąć ze względu na koszmar?-

Wszyscy w załodze ,,Skorpiona’’ wiedzieli już o dolegliwości Gerda. Ale nikt nie wiedział na czym ona polega.

-Tak. Koszmar, nie ma co gadać ,przejdzie z czasem.- Odparł Gerd .

-To Dobranoc -pożegnał się z przyjacielem Jack

-Chyba dzień dobry  –poprawił go Gerd.

-Daj spokój. Całą noc nie spałem mam prawo się pomylić z dniem tygodnia.-powiedział żartobliwie Jack.

Następnie pożegnali się według nowej pory dnia i Jack miał wyjść z pomieszczenia ,aż nagle obaj spadli na podłogę z powodu wstrząsu jaki wywołał ,,Skorpion’’ uderzając w jakieś ciała obce. Po chwili w całym statku włączył się alarm, który nadawał następujący komunikat:

-„Uwaga! Boczne skrzydło uszkodzone ! Prosimy kierować się do kapsuł ratunkowych! Sygnał pomocy został wysłany! Prosimy zachować spokój!”-

I byłaby to prawda gdyby nie to, że boczne skrzydło zostało zniszczone, a nie uszkodzone. Ale komputer pokładowy był zaprogramowany aby w czasie komunikatu alarmu było „uszkodzony”, a nie „zniszczone” . Ale nie na to był czas . Było trzeba szybko się ewakuować  zanim statek ,,Skorpion ‘’ będzie tylko przeszłością. Po chwili w Sali 7 sektorze 13 roiło się od ludzi z oddziału ,,Niebieskich Marinn’’ . A właśnie załoga ,,Skorpiona’’ była także odziałem, ponieważ odział ,,Niebieskich Marinn’’ wykonywał duże postępy wojenne w nagrodę otrzymali własny statek bojowy typu Alf 039 . Te statki były rzadkością w galaktyce W77H2 jak i w wielu innych.

Gerd starał się opanować tłum spanikowanych ludzi , którzy biegali do kapsuł ratunkowych. A ponieważ był starszym porucznikiem jak Jack miał on być dowódcą ,,Niebieskich Marinn’’ ,ale uznał że rola dowódcy jest bardzo odpowiedzialna postanowił, że ten zaszczyt pozostawi Jackowi . I wcale nie żałuje ,bo w takich chwilach jak ta widz,i że Jack jest rozważny i opanowany, a jemu tych dwóch rzeczy  brakuje.

Zgodnie z  regulaminem żołnierza porucznik Gerd starał się  o to, aby każdy z załogi bezpiecznie wszedł do kapsuł, których statek Alfa 039 miał  ponad setkę . Ale z powodu zniszczenia jednego, a dokładnie prawego skrzydła było ich o połowę mniej. Zatem Gerd sprawdzał, czy wszyscy są.  Starał się zapamiętać wszystkich kadetów, ale nie wykluczał, że ktoś mógł zginąć, ponieważ przy prawym skrzydle było trochę pokoi.

Jednak coś cię ciągle nie zgadzało. Na statku było 214 osób z czego 36 na pewno zginęło. Ale nikt więcej zatem co się nie zgadza? Nagle Gerdowi coś się przypomniało. No tak! Młody szeregowy, który miał na imię Steve! Tylko problem był taki, że Gerd nigdzie go nie widział. Podszedł do Krausa porucznika, z którym rozmawiał dzisiaj rano, aby spytać go czy widział gdzieś Steva.

-Kraus ! Słuchaj!- krzyknął Gerd –Widziałeś gdzieś Steva , tego młodego adepta z ciemnymi włosami, tymi kręconymi.-

-Nie widziałem go Gerd!- odparł- Nie szukaj jego wracaj ratuj się! –krzyczał równie głośno jak Gerd aby przekrzyczeć alarm.

Był jeden sposób, aby to sprawdzić ,  ryzykowny i bardzo niebezpieczny: iść do wnętrza płonącego statku podczas oddzielania się kolejnych jego części, czego się nie robi dla ludzkiego życia.

Tak więc Gerd ruszył w głąb płonącego statku. Po 5 minutach szukania nic nie znalazł. Przemierzając kolejne korytarze i sale  pogubił się. Nagle zza jego pleców   oberwał się ciąg korytarzy. Chciał już wracać, ale z oddali usłyszał głos przerażonego chłopaka. Nie miał wątpliwości co do tego, że to Stevi. Czym prędzej pobiegł na górę i zauważył pod gruzami rannego chłopaka. Przebiegł przez płomienie. Zgrabnym susem odgarnął gruz  i podniósł półprzytomnego chłopca. Przerzucił go sobie na plecy. Kiedy doszedł do hangaru z przerażeniem stwierdził, że wszystkie kapsuły odleciały. Gerd gorączkowo szukał w głowie rozwiązania, co zrobić aby wyjść cało z tej sytuacji.

Gerd miał w głowie pustkę. Rozglądał się po całym płonącym pomieszczeniu. Miał zaledwie 15 sekund. Najbardziej zbulwersowało go to, że Kraus , Jack ani inni wysocy rangą żołnierze nie zaczekali.

  Poddał się i stracił wszelką nadzieję. Otworzył się na śmierć, kiedy w jednej chwili spostrzegł plecak odrzutowy i 2 kombinezony portalowe . Zaśmiał się ze swojej głupoty, że też wcześniej tego nie zauważył. Dziwne to szczęście. Przychodzi kiedy się go nie spodziewasz- pomyślał Gerd. Nie wiedział z czym ma tak naprawdę do czynienia. Dwa kombinezony portalowe na dwie osoby + plecak odrzutowy = Pewne przeżycie na tyle długo, aby dotrzeć do planety Guer.

Ale co się stanie z Gerdem i Stevem na planecie Guer?

Czas pokaże…

Koniec Rozdziału I

Contribute!
Copyright © 2013. Szkoła Nowy Łupków Rights Reserved.